sobota, 23 lutego 2013

DIY: Nowe oblicze maseczki aspirynowej

Chyba nie ma dziewczyny, która by nie słyszała o maseczce aspirynowej, która zawiera pochodne kwasu salicylowego. Jest to maseczka przeznaczona dla osób, które mają problemy z trądzikiem i uporczywe zaskórniki. Rozszerzone pory bardzo ciężko dogłębnie oczyścić, a kwas salicylowy bardzo dobrze sprawuje się w tej roli, wnikając w głąb porów i oczyszczając  je. Zawsze chciałam spróbować tej maseczki w walce z moimi wągrami, ale przepis podawany na forach internetowych nie bardzo mi odpowiada.

Przepis: Ok. 3 tabletki Aspiryny zalewamy wodą w celu roztopienia (spulchnienia), dodajemy odrobinę jogurtu naturalnego lub maślanki i nakładamy na twarz na ok 15 min.

Myśl, że mam trzymać „śmietanę’’ na twarzy po prostu mnie odrzuca. Dlatego postanowiłam trochę zmodyfikować przepis i zamiast maślanki użyłam rosmanowej maseczki peelingującej z rumiankiem i aloesem, która również świetnie działa na zaskórniki. Maseczkę odrywa się normalnie płatami, więc mamy wrażenie, że używamy sklepowy produkt, a nie wyrób domowy z maślanką.
Zmodyfikowany przepis:
 0,5 maseczki Peel-Off, 1 tabletka aspiryny lub polopiryny, 0,5 łyżeczki wody, pojemniczek do rozrobienia maseczki
Aspirynę (polopirynę) rozpuszczamy w wodzie, następnie mieszamy z maseczką rosmanową i gotowe. Nakładamy na całą twarz lub ja kto woli na strefę T. Po 15 min ściągamy płatami.
Efekty:
Maseczka bardzo ściąga skórę, a po zdjęciu maseczki skóra jest lekko zaczerwieniona. Dlatego najlepiej robić ją na noc. Pory są naprawdę zwężone, a zaskórniki mniej widoczne. Rezultaty są widoczne zaraz po użyciu.

Wydaję mi się, że jest to dobra alternatywa dla tych, którzy tak jak ja nie przepadają za „nabiałem na twarzy’’:-) Polecam
A Wy stosujecie maseczkę aspirynową? Widać efekty?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję bardzo za każdy dodany komentarz :) Pozdrawiam :*